Winieta internetowa


Nr 1 (44) z 13 stycznia 2000 r.

Błękitny ślad

Za Polską, którą w 1920 r. wyzwalał na czele Błękitnej Armii, tęsknił na emigracji w Anglii przez dwadzieścia lat. "Przyślijcie mi miodu polskiego, bo tutaj niedobry", a przed Wielkanocą "niech mi Basiunia przyśle bazi" - pisał w listach do ukochanej rodziny w Bytomiu. Dziś to jedyni już w Polsce krewni, którzy mieli kontakt z generałem Józefem Hallerem do ostatnich chwil.

Potomkowie gen. Hallera: w środku wnuk generała Anthony - major wojska australijskiego z żoną i synem Erykiem. Po bokach synowie Ewy Haller de Hallenburg: Adam Haller z synem Cezarym i Michał Cezary.

Ewa Haller de Hallenburg, jest żoną nieżyjącego już Cezarego Józefa z Mianocic, stryjecznego wnuka gen. Józefa Hallera. Inaczej mówiąc: pradziadek Cezarego i ojciec generała byli rodzonymi braćmi. Natomiast Barbara, córka Ewy, jest stryjeczną prawnuczką i najmłodszą, ukochaną chrześnicą generała. Oprócz niej jest jeszcze trójka jej rodzeństwa: Krystyna, Michał i Adam, którzy pozakładali rodziny i doczekali się potomstwa, a więc hallerowskie drzewo nadal się rozrasta.

Herb rodziny Hallerów.Drugi człon nazwiska "Haller de Hallenburg" oznacza tyle co "Haller z Hallenburga". Gdzie ów Hallenburg się znajdował, dziś nie wiadomo - jedna z teorii mówi o frankońskim, druga o tyrolskim rodowodzie Hallerów. Wygląd herbu świadczy o korzeniach niemieckich. W XVIII wieku rodzina całkowicie się spolonizowała, a w jej kolejnych pokoleniach można odnaleźć wielu działaczy i patriotów polskich. Gniazda rodzinne Hallerów w Polsce to leżące po sąsiedzku podkrakowskie majątki Jurczyce, Mianocice i Polanka Haller oraz Dwory koło Oświęcimia.

Losy rodu tak się potoczyły, że po wygaśnięciu dwóch linii genealogicznych (m.in. tej, z której pochodził drugi znany generał Stanisław Haller, zamordowany w Katyniu oraz Zofia Zakrzeńska, która wyszła za Henryka Dobrzańskiego - Hubala) właśnie Hallerowie mianociccy, obecnie mieszkający na Śląsku, stali się jedyną, najbliższą rodziną generała w Polsce. Mieszkanie Ewy i Barbary Haller de Hallenburg w Bytomiu pełne jest pamiątek po generale, jego portretów, zdjęć oraz listów i kartek, świadczących o jego wielkim patriotyzmie i głębokiej religijności, pisanych pismem możliwym do odczytania tylko przez najbliższych. Od lat obie panie jeżdżą po całej Polsce, zapraszane na uroczystości rocznicowe, chrzciny pułków, spotkania z żołnierzami i sesje historyczne.

gm44_chlopak_szabla.JPG (48986 bytes)

Jedyny syn generała, nieżyjący już Eryk (1906-1984), był dwukrotnie żonaty. Z pierwszego małżeństwa z Angielką urodził mu się jedyny syn Anthony (1945), którego matka po rozwodzie zabrała do Australii i zupełnie odizolowała od polskiej rodziny. Ta dramatyczna historia znalazła swój szczęśliwy finał w 1993 r. podczas uroczystości sprowadzenia prochów Hallera do Polski. Odnaleziony przez konsulat polski, Anthony, mówiący tylko po angielsku i francusku, przyleciał do Polski z żoną Jugosławianką i synem Erykiem, aby nieoczekiwanie dowiedzieć się, że nie tylko ma w Polsce sporą rodzinę, ale jakże znakomitą!

Jurczyce pod Krakowem - miejsce urodzenia gen. Hallera na zdjęciu z lat 90.

Podkrakowskie majątki Hallerów bez większego szwanku przetrwały drugą wojnę światową. Po wojnie, w obawie przed parcelacją, Hallerowie przekazali swoje dworki Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. Niestety, akt darowizny zaginął w niejasnych okolicznościach, podobnie jak w ciągu kilku lat powojennych zabytkowe meble i całe bogate wyposażenie wnętrz. Od lat rodzina negocjuje z uczelnią sprawę odzyskania rodzinnych domów, na razie bezskutecznie.

Dworek w Gorzuchowie koło Grudziądza, gdzie gen. Haller mieszkał w latach 1922-1939, na zdjęciu z 1996 r.

Po części zakup i prezent hallerczyków amerykańskich - dworek w Gorzuchowie koło Grudziądza, gdzie gen. Haller mieszkał po zakończeniu triumfalnego pochodu przez Pomorze od 1922 r. aż do wybuchu wojny w 1939 r., jest również w opłakanym stanie. Kilka lat temu mieścił się tam magazyn nawozów sztucznych, a obecnie mieszkania komunalne. Jedynym śladem Hallera na tym terenie jest tablica pamiątkowa odsłonięta w 1994 r. w pobliskim Sarnowie - w kościele, którego był darczyńcą.

- W 1957 r. generał chciał przyjechać do Polski, ale tylko na Jasną Górę - wspomina Ewa Haller de Hallenburg. - Wszystko już było przygotowane, rząd włoski zaoferował samolot, bo we Włoszech osiadło wielu hallerczyków, stąd ogromna sympatia dla generała. 28 kwietnia przysłał do nas kartkę, że cieszy się na spotkanie za kilka dni. W ostatniej chwili zrezygnował z wyjazdu, ponieważ komunistyczne władze PRL przez ambasadę polską w Londynie dały mu do zrozumienia, że chcą go powitać na lotnisku w Warszawie, a wizyta ma mieć charakter oficjalny.

Trumna z prochami gen. Hallera na lawecie armatniej podczas uroczystości na lotnisku Okęcie w 1993 r.

Trzy lata później, 6 czerwca 1960 roku nadszedł z Anglii do Bytomia krótki list od Eryka: "Kochany Cezarku, Ojciec mój umarł dnia 4-go po południu. Bardzo ostatnio cierpiał, ale był przytomnym. Zaopatrzony został Najświętszemi Sakramentami. Pogrzeb odbędzie się dnia 11-go, w sobotę po mszy Św. w Kościele OO Benedyktynów, którą odprawi Arcybiskup Gawlina specjalnie przyjeżdżający w tym celu. Ściskam Cię serdecznie. Eryk".

Do Polski, o której marzył i w listach bezustannie powierzał ją Bożej Opatrzności, generał wrócił dopiero 33 lata po śmierci. W maju 1993 r. trumna z jego prochami przyleciała samolotem z Londynu do Warszawy i przy uroczystej asyście wojska została przewieziona samochodem do Częstochowy - jak pragnął generał - a następnie do Krakowa, gdzie spoczęła w kościele garnizonowym pw. św. Agnieszki.

(Fotografie pochodzą z rodzinnego archiwum Hallerów)

Małgorzata Litwin

w numerze


| Ostatnie wydanie |
Skrzynka Pocztowa
piotrowicz@um.torun.pl